Juniorzy tuż za podium

Przestawiamy się na szbyt agnecyjny - i informujemy, co tam nowego w Portugalii. Powtórzony wyścig na średnim dystansie mistrzostw świata juniorów w rowerowej jeździe na orientację, rozgrywany w Avelelas, nie przyniósł medali Polakom. Maciek Gromadka zajął piąte miejsce, nie udało się więc powtórzyć wyniku sprzed roku - kiedy to wrócił z mistrzostw świata ze srebrnym medalem na tym dystansie. Wygrał Pekka Niemi z Finlandii. O ile w przypadku Maćka można mówić o drobnym niedosycie, o tyle szóste miejsce Barbary Sanockiej to rezultat nadspodziewanie korzystny.

Z wiadrem i pod wiatr, czyli jak się leje misia olimpijskiego

Morza szum, ptaków śpiew, ciężka praca całe dwa dzionki. Tak to wyglądało w spiesznej i zdyszanej nieco relacji naszego kolegi Darcza, co to wybrał się nad morze, by bronić drugiego wicemistrzostwa w klasie Jelcz...pardon, Star oczywiście. Darek trenuje zapamiętale na zgrupowaniu w Górkach, by już jutro przenieść się do Gdyni, gdzie z kolei od piątku rozpoczną się mistrzostwa Polski w tej olimpijskiej klasie żeglarskiej.

Dziś bez blachy - ale było blisko...

Państwo wybaczy - ale będzie mocno oficjalnie znowu, bo dla odmiany trzeba czasem zasztywniaczyć. Lecimy: dziś na mistrzostwach świata w rowerowej jeździe na orientację w portugalskim Montalegre rozgrywano zawody na dystansie średnim. Po znakomitym występie w sprincie trzymaliśmy kciuki za Annę Kamińską; Ania tym razem jednak medalu nie zdobyła, zajmując czwarte miejsce. Inna sprawa, że poza jej złotym występem w Portugalii to najlepszy wynik polskiego zawodnika w historii :)

Najważniejsze, to sobie pojeździć...

Spiritus flat, ubi vult - co, jak wiedzą przedwojenni maturzyści, oznacza tyle, że duch tchnie, kędy chce. Obecni maturzyści raczej celują poziomem w kierunku tak zwanej Europy (notabene - w finale światowego czempionatu piłkarskiego spotkały się drużyny z wielce europejskich krajów, w których postęp osiąga zatrważające przyspieszenie. W jednym zalegalizowano partię pedofilów, w drugim dzieci w szpitalu nie mają Taty i Mamy tylko "rodzica A" i "B" i poważnie rozważa się przyznanie prawa głosu małpom. Wygrali ci od koczkodanów). Wracając do naszych baranów (to z kolei francuskie...) przydługa dygresja wstępna służyła tylko temu, by skonstatować, że Marcin najtrafniej na świecie ujął cały problem związany ze startami w zawodach. Bo tytuł tej historyjki to jego słowa...

Złoty medal Ani Kamińskiej !!!

Od czasu do czasu ekscytujemy Publiczność doniesieniami z branży w jakiś sposób rajdom pokrewnych - a to o wspinaczce a to o biegach górskich albo i żaglach. Teraz news z dyscypliny królewskiej (moim zdaniem), czyli orientacji sportowej. Ania Kamińska została mistrzynią świata w rowerowej jeździe na orientację!!! Hurra i brawo - to pierwszy medal dla Polski w historii występów naszych seniorów w mistrzostwach świata!

Teraz dwa słowa opisu na szybko, sporządzonego na potrzeby PAP: trasa była trudna technicznie. Centrum Chaves (gdzie rozgrywano sprint) rozlokowane jest na wzgórzach. Na zawodników czyhało wiele atrakcji - mury i zaułki fortec, stare fosy, starożytne mosty, strome schody, dwupoziomowe skrzyżowania.

Lipiec? To do Mławy!

Od kilku lat w pierwszej połowie lipca warto się było wybrać do Mławy na małe ściganko. Konrad Wtulich i jego wesoła kompania organizowali dość kameralne zawody w malowniczym terenie. Początkowo były to zmagania solo; rok temu już dwójkowe. Niestety - ponieważ frekwencja nie zwalała z nóg, Kondziu się odgrażał, że te zeszłoroczne zawody, to już ostatnie. Poniekąd słowa dotrzymał - ale, na szczęście, w stylu mocno politycznym. Bo niby nie skłamał - a zawody jednak się odbędą...

Ranking najnowszy

Całe dwa dni trzeba było czekać - ale zawsze warto. W rankingu można już znaleźć aktualne podsumowanie, uwzględniające ostatnie fiku-miku w Gorzowie i okolicach. Wielki Kalulator zachęca do lektury oraz polemik - gdyby się okazało, że punkty trzeba przyznać nie temu, tylko tamtemu. Czy tamtym. To śmiało.

Galeria z Onsajtu

Ledwo opadł kurz po bitwie - a już mamy dowody, że naprawdę nie spędziliśmy tego weekendu w lokalu rozrywkowym, oglądając mecze. Olek Jasik był na miejscu i dokumentował zmagania podczas On-sightu. Plony jego działalności, związane z teamem 360°, można już obejrzeć w naszej galerii. Fotografie pochodzą z plików, która Autor opatrzył tytułami adekwatnymi; mianowicie "Sabina" oraz "Rekonwalescent Team".

Fajne zawody, niezły prawie debiut i piękna katastrofa

Tyle, co w tytule, to można pokrótce napisać o zawodach w okolicach Gorzowa. Takie generalne wrażenie, dotyczące lokalizacji, jest następujące - ładnie tam i w ogóle. Miejscówka na bazę syta, okolica malownicza, trasa wporzo i organizacja też fajowska. Kto nie przyjechał - to może nadrobi za rok, bo się Łasuch (Del Kiero tima orgów) odgrażał, że może to jeszcze nie koniec, jeśli chodzi o tę lokalizację. No, zobaczymy - ale polecamy już teraz.

Co do naszych występków.. to może najpierw się pochwalimy.

O maratonie górskim

Ja osobiście nie jestem zwolennikiem nadużywania niektórych pojęć. Maraton to wyścig biegowy. Obecnie maratony rozgrywane są na dystansie 42 km i 195 m. W Ustroniu odbył się w sobotę maraton górski. Bynajmniej nie na dystansie podanym dwa zdania wcześniej, tylko 17 km ponoć było. Startowało tam oczywiście mnóstwo luda, w tym troje z Teamu 360°: Magda Łączak, Paweł Dybek oraz Jacek Podulka. Dostałem krótką informację tekstową od Podula. Po chwili jednak nie wytrzymał i zadzwonił, coby opowiedzieć...

Subskrybuje zawartość