Zgubiono-znaleziono. I relacja!

  Remanentów ZaDyMniarskich ciąg dalszy; tym razem zostaną zaprezentowane rzeczy, które opuszczający w popłochu bazę Zawodnicy pozostawili.

 Nie można wykluczyć, że niektóre z tych szykownych ciuchów zostały porzucone z rozmysłem, jak Jaś i Małgosia w lesie. Ale gdyby ktoś jednak tęsknił za spodenkami czy kurteczką, to proszę zerknąć poniżej. Aha - w galerii są też rzeczy z poprzednich zawodów, dotychczas nie odebrane...

 Oto galeria porzuconych:

1. 

(Spodenki, chyba damskie?)

2. 

(bluza, chyba z zimy...)

3. 

(koszulka kolarska)

4. 

(Kurtka kolarska, elegancka)

5.  

(spodenki kolarskie)

6.  

(spodnie dresowe)

7.  

(skarpiony, chyba narciarskie?..)

 To tyle, jeśli chodzi o tekstylia. Ostrzeżenie - uczciwi zgubcy proszeni są o kontakt do końca tygodnia; potem odzież zostanie poddana utylizacji. 

Natomiast, gdyby ktoś chciał sobie poczytać, jak się biegało (przynajmniej, Marcinowi Krasoniowi), to może to uczynić. Relacja zgrabna i opatrzona w dodatku wykresami, więc każdy sobie będzie mógł coś dla siebie. Link - TU. Miłej lektury!

 

Komentarze

Dzięki za fajną imprezę!

Dzięki za fajną imprezę! Podobało się i mi, i żonce, na plus mapy do orientacji sportowej i dużo PK. Procentowo liczba niedokładnie ustawionych punktów zbiega niemal do zera. Pogoda do biegania fajna, ale rowerzyści pewnie bardziej ją przeklinali. Dobre jedzenie (podobno lepsze, niż na Harpaganie). Może za rok i Dymno, i Zadymno? (a może ktoś jeszcze zrobi Zazadymno?)