Wystrzałowy koniec sezonu

  Wiele można powiedzieć o tegorocznym zakończeniu sezonu rowerowego (na orientację) na Mazowszu, ale z całą pewnością nie to, że nie był huczny. I spektakularny, jakkolwiek to rozumieć.

  W sobotę było bardziej przygodowo, w niedzielę - jak to w niedzielę, prawie każdy wrócił do domu z torbami pełnymi rękoma prezentów.

  Pierwszy dzień rozegrany został w terenie, który zawody na orientację gościł dość dawno, co nie znaczy, że nie odbywają się tam, dość regularnie, zajęcia terenowe. Jak to na poligonie. Szczęśliwcy mogli nawet wybrać wariant przez środek doborowej jednostki naszej niezwyciężonej armii, która o jednostka zostałą zresztą powołana niedługo przed tym, jak powstała wykorzystana na zawodach mapa. Ta ostatnia bowiem już dawno uzyskała pełnoletność, w związku z czym teren nie zawsze w pełni korelował z zawartością kartki. Na szczęście ćwiczenia na strzelnicy pozwalały się zorientować przynajmniej po dźwięku w stronach świata i odległościach. Ale - kto by się takimi drobiazgami przejmował. Niektórym podobało się do tego stopnia, że spędzili w lesie prawie siedem godzin, czyli wracali po zmierzchu.

  W niedzielę było mniej spektakularnie (choć późnym wieczorem na stacji benzynowej, gdzie stał PK 64, też czasem dzieją się rzeczy ciekawe) - ale tym razem to był wyścig o nagrody. Po pierwsze - na mecie, w ramach zakończenia, wieńczono wszelkich czempionów wszystkich możliwych klasyfikacji. Dodatkowo, w ramach zawodów, można się było załapać na kupony bonusowe o wartości 10 PLN każdy. Wystarczyło najszybciej dojechać na PK. Mapa poniżej:

  No, to teraz trzeba czekać do wiosny. Efektywnie wykorzystując zimę - bo tu też kroi się tradycyjny cykl narciarski, nowa rywalizacja, nowe, ożywcze spory nad regulaminem... Już się cieszymy, nie?