Chcemy więcej? Będzie więcej!

  "I niee ma ciszy na Łazienkowskieeej..!!" - zwykł zawodzić falsetem coraz bardziej były spiker Legii Warszawa, kiedy nawet kibicom nie chciało się pokrzykiwać. Spiker się zmienia, kibice mają swoje zmartwienia, w rowerowej orientacji zaś przestoju nie ma choćby na dobę.

  Ledwo wygrywcy tegorocznego cyklu zdążyli pochwalić się przed rodziną na niedzielnym obiedzie trofeami za sezon'2014, a już możemy zapoznać się z kalendarzem na rok następny. Na początek - spieszymy uspokoić wątpiących - znowu będzie startowania po uszy, znowu 12 weekendów, znowu 30 startów. Trzykrotne "hurra!" zatem, po czym rzucamy się obejrzeć kalendarz na stronie cyklu...

  Oczywiście, może się pojawić pytanie o motywację do startowania z takim uporem. I tu wypada zacytować stachanowski (a może kopaczowski?...) w klimacie komunikat, towarzyszący obecnemu sezonowi. A raczej jego zakończeniu. Otóż dowiadujemy się z niego (komunikatu, rzecz jasna) że "ogólny poziom liczby nagród rozdysponowanych między zawodników wzrósł w porównaniu z sezonem ubiegłym o 75%." No, to strach pomyśleć, jakie fanty będą do wyjęcia za rok...

 Ku pokrzepieniu serc i dla dodania animuszu dodamy więc fotografie z tegorocznego zakończenia, żeby tym bardziej tęsknie czekać na sezon nadchodzący:

(biżuty i kwity na wspaniałość...)

(...przecudnej urody hostessy - tym razem na podium i w jego okolicach...)

(... oraz atmosfera pełna sportowej radości i wzajemnego uznania w jednej z najbardziej prestiżowych kategorii na świecie)

  No, to nic, tylko czekać do marca...