Rowery ruszyły

  No, to się zaczęło. W Libercu ruszyły 13. Mistrzostwa Świata w RJnO. Zawody duże, choć w tym roku powrócono do formuły, w której na MŚ ścigają się kategorie elitarne i juniorzy - zaś młodsi i weterani mają swoje czempionaty osobno.

 W każdym razie - reprezentacji całe mnóstwo; 29 krajów, prawie 300 uczestników. Na dodatek - sam prezydent IOF, czyli Brian Porteus, który zresztą zapowiedział, że sam weźmie udział w zawodach otwartych. No i to jest wydarzenie, bo dotychczas rowery nie doczekały się takiego zaszczytu, żeby sam szef szefów pojawił się na MŚ w tej konkurencji. Ponieważ jednak przykład idzie od góry, to spodziewam się, że za jakiś czas w Polsce też obejrzymy Prezesostwo na zawodach MTBO (w charakterze zawodników, oczywiście).

(zdjęć z zawodów na razie nie ma, ale tak wyglądało centrum imprezy)

 No, ale to w przyszłości - dzisiaj ścigano się o medale na middlu. Niespodzianek specjalnych nie było - ani, jeśli chodzi o nazwiska czempionów, ani, jeśli chodzi o miejsca Polaków (niestety). Najwyżej w naszej sześcioosobowej reprezentacji uplasowała się Ania Kamińska, zajmując 22. miejsce. Wygrała Gaelle Barlet z Francji, która wyprzedziła Martinę Tichovską (CZE) i Emily Benham (GBR). Zmieściły się (podobnie, jak czwarta Susanna Laurilla z Finlandii) w minucie.

 W męskiej elicie różnice jeszcze mniejsze - Antoszka Foliforow (Rosja) wyprzedził Lucę Dallavalle z Włoch o ledwie cztery sekundy. Kolejność byłaby odwrotna, ale Luca złapał kapcia i kończył zawody na kole bez powietrza w środku. Marek Pospisek z Czech miał już ponad minutę straty, ale ma brąz na pocieszenie. Polacy - Maciek Gromadka 40., Radek Jaroszek - 57.

Juniorka nie pojechała na MŚ z Polski żadna (co za bardzo nie dziwi); juniorzy w sile trzech. Kuba Jaroszek był dzisiaj 26., Hubert Kielak - 35., Artur Żebrowski - 45.

No, to tyle na razie. Jutro (środa) sprint, co obliguje nas do trzymania kciuków za naszych nadal. Byle - skuteczniej.