Po MŚ, niespodzianka na koniec!

   Niezły numer na koniec MŚ w RJnO. Stawiano na Czechów, Rosjan, Finów, może Włochów czy Francuzów... A tu - ciach! Austriacy opędzlowali sztafety w męskiej elicie, wyprzedzając Rosjan o 8 a Finów o 11 sekund. Niesamowite emocje podczas zawodów i domniemuję, że świętowanie tego sukcesu przez Kevina Haselbergera, Bernharda Schachingera i Andreasa Waldmanna wypada hucznie. Chociaż - Andreas jeszcze rok temu ścigał się w kategorii juniorów, więc może z tą hucznością nie powinien przesadzać.

 W kategorii Pań sensacji nie było - na podium Finki, Czeszki i Rosjanki. Juniorki - no, tu drobne zaskoczenie, bo sztafety rosyjskie dały się objechać Francuzkom. Brąz dla Szwedek. A w kategorii juniorów też Francja przed Rosją, ale z Finami na trzecim miejscu.

 W tej ostatniej kategorii startowali Polacy (tylko w juniorach była pełna, trzyosobowa obsada kategorii. Niestety - już na pierwszej zmianie Artur Żebrowski miał kilkanaście minut straty i w zasadzie było wiadomo, że na wysoką lokatę nie ma szans - bo przyjechał jako 14. Hubert Kielak awansował na 11. miejsce, Kuba Jaroszek ostatecznie spadł na 12. A ponieważ odpadną "podwójne" składy (czeski, rosyjski i fiński) - to naszym przypadłą 9. lokata. Troszkę poniżej oczekiwań, nie ma się co czarować...

 No, ale bywa czas radości - a bywa i refleksji. Dziś cieszą się nieoczekiwani złoci medaliści. Na mecie czynili to tak:

(zdjęcie z fb złotych medalistów)

 A jaka była droga do złota? Dość fizolska; zasadnicze trudności nawigacyjne pojawiały się w końcówce. Teren Zawodnictwo miało już obstukany po longu - bo to mapa ta sama w sumie, więc jak kogoś po nieprzytomnym napieraniu przez 85% trasy nie odcięło w końcówce - to mógł powalczyć o dobry wynik. Najwyraźniej, medaliści trafili z formą i treścią. Gratulujemy wszystkim czempionom płci obojga; naszym reprezentantom dziękujemy za dzielną walkę i kilka wartościowych wyników. A następne MŚ już niebawem, bo ledwie za rok. Portugalia będzie grana.

(mapka do analizy, tak na wszelki wypadek)