Po sztafetach

   Coś nie za bardzo wyszły niedzielne sztafety naszym reprezentantom - i tym na WOC, czyli mistrzostwach świata elity, jak i tym na EYOC, czyli juniorskim czempionacie Europy. Ale - po kolei. Najpierw biegali młodzi zawodniczki i zawodnicy. Teren i mapa były identyczne z tymi z klasyka; to były strome góry, dość gęsto zarośnięte, miejscami. Nasze sztafety miały chyba rozmaite cele - osłabiony brakiem Piotrka Rzeńcy był skład chłopaków w kategorii M 16. Piotrek biegał bowiem ze starszymi kolegami w kategorii wyżej. Pokerowy manewr niespecjalnie się opłacił - w M 16 nasi zawodnicy (Michał Pierzchała, Bruno Deredos, Krystian Petersburski) skończyli bieg na 14. miejscu (wygrała Francja); Piotrek zaś wypadł gorzej od pozostałych naszych zawodników (Mikołaj Krawczyński, Kacper Kuca) w M 18 i ta drużyna zajęła 15.pozycję (wygrali, również, Francuzi).

 Wśród dziewcząt Amelia Block, Julia Krempińska i Agnieszka Mazurek dobiegły na 9. miejscu w kategorii K 16 (wygrały Finki przed Węgierkami; Csilla Gardonyi miała najlepszy czas zmiany i do dwóch złotych medali indywiualnie dodała srebro w drużynie). Na trochę więcej liczyliśmy w K 18, ale - mimo dobrego biegu Zuzy Morawskiej na ostatniej zmianie - skończyło się na 10.pozycji. Mapę można obejrzeć poniżej:

  W zestawieniu ogólnym EYOC najwyżej sklasyfikowano Węgrów, przed Finami i Francuzami. Polska na 9. miejscu. Na ile to wiarygodne, jeśli chodzi o potencjał poszczególnych krajów - nie podejmuję się odpowiedzieć, ale skoro Norwegia w tym zestawieniu była 13. a Szwecja - 16. - to chyba należy podchodzić do sprawy ostrożnie.

 A co u eliciarzy? Ścigali się na sprinterskiej sztafecie. I trzeba powiedzieć, że trasa nieco odbiegała od wyznaczanych w tej konkurencji trendów. Część trasy przebiegała bowiem terenem parkowo-leśnym i spora grupa zawodniczek i zawodników posiała tam dużo czasu. W polskiej ekipie startująca na pierwszej zmianie Weronika Cych także nie uniknęła błędów, przybiegając na 22. miejscu z ponad dwuminutową stratą. Było więc jasne, że o wysoką lokatę zrobiło się bardzo trudno. Pozostała trójka naszych reprezentantów (Piotrek Parfianowicz, Bartek Pawlak i Ola Hornik) pobiegła dobrze; zanotowali odpowiednio 11.,9. i 12. czas swojej zmiany. To pozwoliło Polakom awansować ostatecznie na 14.miejsce. Przez moment Ola biegła nawet na 12. pozycji, ale w końcówce wyprzedziły ją Łotyszka i Fracuzka.

(Start. Obok Weroniki późniejsza złota medalistka - Lina Strand ze Szwecji)

  W czołówce działo się dużo, szybko i dramatycznie. Po pierwszej zmianie z tyłu byli Norwegowie. Po drugiej - wydawało się, że medale z głowy mają Duńczycy, a prowadzili Czesi przed Brytyjczykami. Ci ostatni wypadli z gry na zmianie trzeciej; wówczas sporo stracili też Szwajcarzy. Szwedzi (Strand, Jerker Lysell, Jonas Leandersson i Helena Jansson) biegli stosunkowo równo - dzięki czemu zdobyli złoto. Chociaż, gdyby trasa była ciut dłuższa... Maja Alm połykała kilometry i rywalki jak odkurzacz; nadrobiła do Jansson półtorej minuty i zapewniła Duńczykom srebro. Brąz dla Szwajcarii - Denisa Kosova z Czech nie była w stanie obronić się przed bardziej doświadczonymi rywalkami i Czechom przypadło czwarte miejsce. 

  Największą radochę mieli zaś podglądacze internetowi; wyczyny sprinterów nie umknęły czujnemu oku Boba J oraz jego kolegów zza granicy...

 Dziśna WOC dzień przerwy, jutro zaś - rywalizacja na klasyku. Należy się spodziewać, że w lesie będzie cała trasa...