Pożegnanie z królem. Królowa zostaje

 14 tytułów mistrza świata, do tego worek krążków z mistrzostw Europy, akademickich, juniorskich. Puchary świata, World Games - i mistrzostwo Europy w precyzyjnej na dodatek. Kto to taki? Król Thierry, który właśnie ogłosił abdykację. Francuz podczas WOC w Estonii po raz ósmy w karierze zdobył mistrzostwo świata w middle'u, po czym dokończył dzieła kolegów z zespołu i przybiegł na drugim miejscu na ostatniej zmianie męskich sztafet. Dobra wiadomość dla rywali jest taka, że to były ostatnie występki Thierry Gueorgiou na mistrzostwach świata. Tero zapowiedział, że kończy karierę międzynarodową - przynajmniej, jako zawodnik. Ciekawe, jak sobie poradzi jako coach ekipy szwedzkiej...

 A skoro już jesteśmy przy Szwedach - może nie mają na razie w męskiej elicie gwiazdy pokroju Gueorgiou, ale w damskiej... Ciekawe, czy gdyby choroba nie zmęczyła Tove Alexandersson, to cieszyłaby się z pięciu złotych medali? Swoją drogą - bardzo chora chyba być nie mogła. Na longu zdeklasowała rywalki, na średnim - było jeszcze lepiej. Marianne Andersen z Norwegii (srebro) - 2:10 straty. Venla Harju z Finlandii (brąz) - 4:10 straty.  11. miejsce to już ponad 6 minut... Hania Wiśniewska pobiegła całkiem dobrze, jeśli brać pod uwagę powyższy kontekst - niespełna 10 minut straty i 24.miejsce. 

 Wśród panów Thierry nie zdominował rywalizacji aż tak bardzo, bo Fabian Hertner ze Szwajcarii stracił raptem 25 sekund. Kolejnych pięć - nieco nieoczekiwany zdobywca brązowego medalu, czyli Ołeksandr Kratow z Ukrainy. W minucie zmieściło się w sumie aż sześciu zawodników; czyli zupełnie inaczej, niż wśród Pań. Bartek Pawlak zajął 29.miejsce (+5:43), Wojtek Kowalski - 40. (+8:12). Powodów do zmartwień nie ma, choć do ekstatycznej radości - raczej też nie. Zwycięzca zaś niedługo po ogłoszeniu wyników wrzucił na twittera taki obrazek. Ciekawe - jak długo sobie go przygotowywał?...

(Thierry i snooker? No, no...)

 Ostatnią konkurencją były sztafety. Dla odmiany - rozgrywane w cieple i słońcu. Ale i bez tego temperatura wydarzeń była bardzo wysoka; na początku Kowal szedł świetnie, trzymając się pierwszego tramwaju. Niestety - w końcówce spadł do drugiego zestawu, tracąc ponad półtorej minuty. Z przodu siedem ekip - ale bez Rosjan i Szwajcarów (srebrny medalista z middle'a Hertner!), którzy tracili ponad 3 minuty. Druga zmiana - Olej stracił jedno miejsce i kilka minut. Na czele Norwegia (Olav Lundanes wypracował prawie półtorej minuty zapasu!), za nimi - Francja i Litwa. Pachniało niespodzianką; gdyby tak Algirdas Bartkevicius trafił na dobre rozbicia i przytrzymał Tero?.. No, ale nie trafił i nie przytrzymał, spadając na 13.miejsce. Chwilę przed nim finiszował Rino, co oznaczało, że Polacy zajęli 12. miejsce. Z przodu - Norwegia (znowu), Francja i Szwecja. Czwarte miejsce dla gospodarzy, czyli dobrze biegnących Estończyków - za nimi Szwajcarzy i Rosjanie.

(Kowal w akcji; foto z fb orgów)

 U Pań podobnie to wyglądało; najpierw spore zamieszanie i świetny początek Weroniki Cych. Potem Polka przepadła na kilka minut w lesie za długo, ostatecznie przybiegając na 16.miejscu. Hania Wiśniewska awansowała o dwie pozycje, ale Ola Hornik o tyle samo spadła i Polki na tym 16.miejscu zawody skończyły. Od pierwszej zmiany na prowadzeniu były Szwedki, więc Tove Alexandersson nie musiała się specjalnie na swojej ostatniej zmianie wysilać. W rywalizacji o srebro Rosjanki wyprzedziły Finki; dzielnie walczące zawodniczki z Łotwy zajęły piąte miejsce, ulegając jeszcze Szwajcarkom. Ale bohaterka tych mistrzostw wyglądała, jak poniżej:

(Ciekawe, czy rekord Simone Luder jest zagrożony?..)

 Tove Alexandersson kariery nie zamierza kończyć, więc do obrazków tego rodzaju zapewne przywykniemy. A na zakończenie jeszcze raz fotka sentymentalna, którą Therry wrzucił na swojego twittera, opatrując znamiennym podpisem: "Don't cry because it's over. Smile because it happened." No, powodów do uśmiechu to mu z pewnością nie brakowało...