Niegościnny Fin, córunia tatunia i trudne początki naszych

  Czas biegnie szybko jak Olli Ojanaho w lesie - jak głosi stare, fińskie powiedzenie. Ledwie się obejrzeliśmy, a na JWOC rozegrano już dwa (a właściwie cztery, bo po dwa na dziewczyny i chłopaków) biegi medalowe. Naszym - o dziwo - lepiej poszło w middle'u, niż w sprincie. Teren był typowy dla Finlandii (pagórasy, bagienka, kamienie, krzaki) - ale chyba puszczał, bo biegano tam szybko. Spośród naszej reprezentacji najlepiej spisał się Fryderyk Pryjma i po bardzo dobrym biegu zajął 13. miejsce. Brawo, Frycu! Wśród dziewcząt Zuza Morawska nie ustrzegła się dwuminutowej wtopy już na pierwszy PK, ale potem było znacznie lepiej i zajęła 30. miejsce. Oboje będą mieli (mam nadzieję) szansę na poprawę tej lokaty na kolejnych WOC-ach...

  Pozostali nasi zawodnicy (zakwalifikowani do finału A) wypadli nieco gorzej; 52. Marysia Gorczyca, 58. - Zuza Wańczyk, która miała kilka przelotów na TOP 5, ale i takie, o których pewnie chce zapomnieć. Marcin Biederman- 54. Ponadto Justyna Kostrzewska wygrała finał C. W finale A zaś Simona Aebersold miała minutę i 14 sekund przewagi nad Szwedką, Linneą Golsater i 1:44 nad Veerą Klemettinen z Finlandii. Spora przewaga, oj, spora... Ale u chłopaków było jeszcze lepiej - Olli Ojanaho drugiego na mecie Auduna Heimdala wyprzedził o 1:21. Simon Imark ze Szwecji - 2:03. A gdyby Fina przytrzymał ciut dokładniej złapany przez niego Mathieu Perrin z Francji - to on miałby brąz, a tak - przegrał z Imarkiem sekundę.

(Najlepsi -na razie - Polacy na tegorocznym JWOC. Foto z fb Fryderyka)

 Dzisiejszy sprint zaś pokazał, że można zbudować ciekawą trasę na tym dystansie na imprezie mistrzowskiej. Było trudniej, niż na MŚ seniorów; z przełajem na EYOC nie ma w ogóle porównania. I patrzcie, Państwo - nic to nie zmieniło, jeśli chodzi o nazwiska zwycięzców... Znowu Simona Aebersold . Znowu na tych mistrzostwach i w ogóle; Szwajcarka (notabene - córcia trzykrotnego mistrza świata w sztafetach, Christiana Aebersolda, co wiele tłumaczy...) na JWOC zdobyła już w sumie szóste złoto. Lubi chyba ten kolor; w mistrzostwach krajowych (od kategorii K 10 do K 20) wygrał w sumie 28 razy. No, ale wracając do Finlandii; Simona o ledwie 7 sekund wyprzedziła Terezę Janosikovą z Czech i o 19 Szwedkę Golsater. Polki: Zuza Morawska - 54., Justyna Kostrzewska - 73., Marysia Gorczyca - 99. Zuza Wańczyk i Daga Dominiak - NKL...

 U chłopaków tylko ciut lepiej. Fryderyk - 46., Marcin Biederman - 54., Kacper Kuca - 73., Piotrek Rzeńca - 99., Janek Baran - 118. Dzień przerwy chyba dobrze zrobi naszym. Zwycięzca, jak łatwo się domyślić - ten sam, co dzień wcześniej. Olli Ojanaho ma teraz już 5 złotych medali z JWOC. Co ciekawe - trzy zdobył dwa lata temu (jako 18-latek!), by w ubiegłym sezonie zadowolić się jednym brązem. Olli wspominał o tym w wywiadzie na mecie middle'a; mówił też, że z powodu presji zaczął niepewnie. A potem przyspieszył i ze zmęczenia znowu zrobił błędy... No, faktycznie - nie wszystkie przebiegi miał najszybsze, więc ewidentnie błądził na tym średnim. W sprincie Ojanaho (notabene - na niedawnym WOC 27. miejsce na middle'u; przyzwoity debiut!) o 8 sekund przed Tommy Hayesem z Nowej Zelandii i 10 przed Joeyem Hadornem ze Szwajcarii.

(Olli kończy middle'a. Spokojnie, z chorągiewkami w ręku... foto z fb orgów)

 Jutro (czwartek) ani Aebersold, ani Ojanaho medalu nie zdobędą  - bo jest dzień przerwy. Long w piątek; oby naszym poszło lepiej, niż w sprincie.