W judodze na Dalekim Oriencie

Nie tylko orientacją człowiek żyje, ale aby żyć trzeba się orientować ogólnie, a szczególnie na Dalekim Oriencie. Nasz kolega judoka Legii Warszawa Artur Gorzelak wybiera się do Japonii i Korei Płd. z rowerem. Obiecuje relacjonować swoją ekspedycję, co my z kolei zamierzamy skrupulutania publikować. Dziś krótkie podsumowanie okresu przygotowawczego.

Zakończyłem przygotowania do mojej zbliżającej się wielkimi krokami sportowej inicjatywy. Za niecałe dwa tygodnie zacznę rowerową podróż przez Japonię i Koreę połączoną z treningami judo. Jestem zadowolony z przygotowań. Zrealizowałem mój szczwany plan: sprzedałem samochód, nie kupiłem biletu komunikacji miejskiej. Od prawie trzech miesięcy poruszam się (z nielicznymi wyjątkami) na rowerze. Na początku jeździłem bez obciążenia – krótsze dystanse do 50 km. Te nie sprawiały mi zbytnio problemów i treningi były miłym dwugodzinnym wypoczynkiem.

 

Moje pierwsze trudne wycieczki to te, podczas których do sakw wkładałem balast w postaci wypełnionych butelek wody (obciążenie od 6 do 10 kg). Rozpędzenie/zatrzymanie roweru staje się mocno problematyczne, podjazdy pod górkę bardzo wycinające, podjazd pod krawężnik raczej pod kątem 90 stopni… Na szczęście zjazdy z górki są teraz dużo szybsze i dają więcej radości.

 

Na wyjeździe codziennie będę pokonywał od 80 do 120 km. Oczywiście starałem się przećwiczyć podobne dystanse. 

Trasa: Warszawa – Góra Kalwaria – Czersk (ok. 100 km)

Trasa: Warszawa – Łochów (pociągiem) i powrót: Łochów – Wyszków – Serock – Warszawa (ok. 120 km)

Trasa: Warszawa – Modlin – Warszawa (ok. 100 km)

Zapraszam na fanpage wyprawy "W judodze na rowerze", gdzie będę wrzucał więcej szczegółów samej wyprawy.

Start już 28 sierpnia z Sapporo.
Finisz 6 października w Seulu. 

Pozdrawiam
Artur Gorzelak