Całość w tabelkach

  Było, minęło. Mazovia Cup 2017 przechodzi do historii. Uczestnicy mogą ocenić, jakiego rodzaju to historia - taka bardziej bolesna, chwalebna czy zgoła smutna - ale w tej chwili pochylić się można co najwyżej nad wspomnieniami i wynikami. No właśnie - wyniki, w wersji pełen full, można sobie obejrzeć w stosownej zakładce.

  Niebawem objawimy światu także mapy z poszczególnych dystansów; oraz różne inne takie. Na razie jednak - odetchnijmy. Należy się, po trzech startach w dwa dni...

Komentarze

M40, Rafał Benesz.

M40, Rafał Benesz.

Bardzo dobre zawody. Z przyjemnością mógłbym na takie jeździć choćby co miesiąc. Mapy były dobre, trasy ciekawe, a punkty stały tam gdzie powinny stać. I o to chodzi! Jak na kategorię M40 frekwencja była duża, co mnie akurat cieszy, bo jest większa rywalizacja a to dodatkowo dopinguje do wysiłku i podnosi poziom. Pierwsze dwie trasy czyli klasy i średni były ciekawe. Sprint też był ok, ale z racji tego, że był na tym samym terenie co średni, to stracił urok "jazdy w nieznane" i dużo bardziej liczyła się prędkość i dobra pamięć niż nawigacja.

Na bardzo duży plus należy też zaliczyć atrakcyjne i w dużej liczbie nagrody oraz ładne medale. Medal na ścianę, koszulka dla żony, a plecak dla dzieci. I wszyscy zadowoleni. Akurat porządnie wykonane, ładnie zaprojektowane medale są bardzo wartościową pamiątką dla zawodników i warto zwracać uwagę na ten aspekt organizacyjny. Nie jest to oczywiście aluzja do poprzednich zawodów, bo przynajmniej od 2016 roku medale są bardzo porządne (przed 2016r nie startowałem).

Do minusów na pewno należy zaliczyć lekkie zamieszanie na starcie pierwszego dnia zawodów i to felerne złe oznakowanie dojazdu na start. Mnie akurat w żaden sposób to nie dotknęło bo przyjechałem odpowiednio wcześnie, a że akurat miałem minutę 0 to po prostu wziąłem mapę i pojechałem.   

Trasy?

Moim zdaniem najlepsza była trasa średnia. Brawa dla budowniczego! Trasa była trudna nawigacyjnie (szczególnie jej pierwsza połowa) i wymagała dużej umiejętności połączenia wysokiej prędkości jazdy z dobrą nawigacją. Ile tam mięsa poleciało to tylko można sobie wyobrazić :-). Fizycznie ten piaseczek też trochę wymagał od zawodników. Podsumowując: było w niej wszystko to o co chodzi w takich trasach. Gratulacje dla tych, którzy potrafili ją przejechać w dobrym tempie bez większych błędów nawigacyjnych!

Klasyk też był ok, ale trudno mi go ocenić bo miejscami znałem teren ze startów w PWiMie w poprzednich latach i wiedziałem czego się spodziewać. Ten przelot przez całą mapę był ciekawy, bo można się na takim długim, wielowariantowym przelocie łatwo pomylić i potem się szukać przez 15 minut. Chyba bym dołożył (jeżeli to nie jest sprzeczne z przepisami) jeszcze z kilka punktów w okolicach wydm, żeby sobie zawodnicy jeszcze pojeździli góra-dół. Nawigacja po górkach jest jednak trochę inna niż po płaskim. O sprincie już pisałem.

Pozdrawiam wszystkich konkurentów z kategorii. W szczególności tych, którzy jeszcze w tym roku są ode mnie lepsi :-)