Zmarł Henio Lebek...

  Ech, słaba wiadomość na koniec roku. Dzisiaj rano zmarł Henio Lebek - barwna, wesoła, niezastąpiona postać w śląskiej orientacji. Ciężko cokolwiek więcej sensownego napisać, bo to po prostu bardzo smutna informacja.

  Henia pamiętam bodaj od 1985 roku; pojawiał się na śląskich zawodach z grupką prowadzonych przez siebie dzieciaków. To się nazywało chyba "TaKInO" (Tarnogórski Klub InO - bo Henio był z Tarnowskich Gór). Z czasem ta grupka została wchłonięta przez Zamonit Katowice, a Henio i jego ekipa zaczęli jeździć z nami na zawody i wyjazdy treningowe. W dodatku - jako trener, okazało się bowiem, że Henio - w wieku już dość dojrzałym - skończył AWF i miał teoretyczne podstawy, żeby uczyć nas pracy treningowej. Uczciwie trzeba przyznać, że mało kto z nas te plany treningowe realizował - ale jedną rozpiskę, z zimy 1985/86, mam do dzisiaj... Uczciwość nakazywałaby również dodać, że najbardziej przykładał się do realizacji tych planów Adaś Krawiec (nie bardzo miał wyjście - był sąsiadem Henia w Pniowcu, dzielnicy Tarnowskich Gór) - i w efekcie był czołowym polskim juniorem w latach 80-tych.

 Henio, poza planami treningowymi, męczył nas też niemiłosiernie przy organizacji zawodów i szkoleń, które przeprowadzał wtedy Zamonit (najczęściej w ośrodku harcerskim w Załęczu Wielkim). Teraz to wszystko wygląda łatwo i szybciutko - mapy na komputerze, wydruki, lampiony i stojaki, które ważą mało i których jest sporo. Wtedy... Kto nie widział Heniowych "patentów" na prowizoryczne lampiony (była tam masa gumek, spinaczy, elementów z jakichś mas plastikowych; koszmarnie się to rozstawiało, zwłaszcza na mrozie i w śniegu, kiedy trzeba było ten majdan targać i nie pogubić części...). Ale - i tak było fajnie.Prawda, Kalosz?...

 Ostatnie lata to walka Henia z chorobą. Pojawiał się regularnie razem z Terenią na zawodach - ale raczej tych w pobliżu Śląska. No i zawsze z pieskiem, który Im towarzyszył. Ostatni raz rozmawialiśmy chyba podczas Pucharu Wawelu; Henio, jak zawsze, promieniał uśmiechem. 

 No, trudno uwierzyć w takie wiadomości. Wielki żal.

Komentarze

Ano prawda...  w czasach gdy

Ano prawda...  w czasach gdy sprzętu nie można było sobie po prostu zamówić zestawem patentów organizacyjnych wyprodukowanych przez Henia obsługiwaliśmy wszystkie regionalne i treningowe zawody i sprawdzał się w każdych warunkach. Sportowo też udało się zrobić team Zamonit którego trenerem - tak Henia nazywaliśmy bo oficjalnie harcerski klub nie miał trenera ale poprzez swoje zaangażowanie teoretyczne Heniu nim był, a jego zapał był na tyle motywujący do pracy że zawsze jakiś medal z mistrzostw przywoziliśmy. Później wiatr zmian rozwiał team po świecie ale  w 2013 roku kiedy Paweł Drabek zaproponował zielony punkt w Nadleśnictwie Brynek od razu zadzwoniłem do Henia - będzie mapa, zróbmy znów zawody,  oczywiście szkoła w Pniowcu załatwiona, w urzędach wspólne wizyty i wsparcie: 2 rundy rowerowych, regionalne BnO, mistrzostwa Szkół Tarnogórskich i plan reaktywacji i zarejestrowania Takina którego już niestety nie udało się zrealizować. W swoim myśleniu przy realizacji zawodów zawsze szukał prostych rozwiązań bo jak mawiał:  "Przecież robimy to dla ludzi..." . Zgodzisz się Igor że dzisiaj robimy to dlatego również dlatego że kiedyś patrzyliśmy jak Heniu to robi... .  Dziękujemy  HENIU.