Medal akademików, juniorzy jak prawdziwi mężczyźni

 Cóż byśmy poczęli bez imprez branżowych! Na MŚ bezprzymiotnikowych (czyli WOC) spektakularne sukcesy trafiają się reprezentantom Polski dość rzadko - co zresztą dziwić nie może, zważywszy szereg tak zwanych uwarunkowań obiektywnych. Ale już na wojskowych, studenckich... Oto właśnie polska sztafeta sprinterska (Agata Stankiewicz, Piotrek Parfianowicz, Krzysiek Wołowczyk, Ola Hornik) wywalczyła srebrne medale na WUOC, rozgrywanych w Finlandii. Co prawda - trasa w kategorii żenująco prostych pobiła nawet tak mocną konkurencję, jak ubiegłoroczny EYOC czy tegorocznych Masters z Kopenhagi (o czym szerzej niebawem), ale - to nie może być zarzut w stosunku do naszych reprezentantów. Inni mieli przecież tak samo łatwo, więc trzeba było po prostu szybko biegać. Polacy ulegli reprezetacji Szwajcarii; na trzecim stopniu podium stanęli Francuzi.

 W mistrzostwach świata studentów pojawiło się na liście startowej kilka nazwisk znanych z mocno obsadzonych imprez, z tymi mistrzowskimi włącznie. Co ciekawe - nie tylko biegowymi; w szwedzkiej ekipie na przykład biegał etatowy reprezentant tego kraju i medalista MŚJ w MTBO. Ale, znów - przecież wiadomo, że na rowerze łatwiej, nie?

 Trzymamy kciuki za skuteczne występy w kolejnych biegach. Na średnim może nie poszło wybitnie (najlepsze lokaty Polaków to 19. miejsce Krzyśka Wołowczyka i 20.Agaty Stankiewicz). Oby teraz już było ze startu na start coraz lepiej - jak w przypadku juniorów na JWOC na Węgrzech, którzy walczyli o medale w ubiegłym tygodniu.

  Z tymi medalami to zresztą taka figura stylistyczna; do podium na ogół było dość daleko. Inna sprawa, że w takim longu zwycięzcy (Simone Aebersold ze Szwajcarii i Kaspar Fosser z Norwegii) zdemolowali konkurencję, wygrywając ze srebrnymi medalistami odpowiednio o ponad 5 i prawie 4,5 minuty... Fosser przy tym nabiegał na dystansie 15 km (najdłuższy w historii JWOC) czas 69:25. Niecałe 4:40/km, to raczej dość szybko, nieprawdaż?

 Wśród Polaków najrówniej i najlepiej biegał Fryderyk Pryjma; 24. miejsce na longu, 22. w sprincie, 16.w middle'u. Tylko Agnieszka Cych miała jeden występ indywidualny lepszy - na średnim zajęła 11. miejsce, mimo, że wcześniej - na klasyku - lokata była trzycyfrowa. Tym większe więc brawa za walkę w sztafetach; dziewczęta (Maja Garbacik - 7.na pierwszej zmianie, niespełna pół minuty straty - Ada Biederman i Agnieszka Cych) zajęły 11. miejsce. Panowie (Marcin Biederman, Janek Rutka, Fryderyk) - jeszcze lepiej; uplasowali się na 5. miejscu, ledwie 46 sekund za podium!

 Nie podejrzewam naszych młodych reprezentantów, by inspirowali się dziełami i myślami towarzysza Millera, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że na Węgrzech występy Polaków wyglądały ze startu na start coraz lepiej. Czyli - kończyli, jak prawdziwi mężczyźni... I kobiety, oczywiście. A druga refleksja jest taka, że talentowi i szczęściu trzeba pomagać. Podejmując czasem niełatwe decyzje - jak ta, dotycząca miejsca studiów i zamieszkania. Wygląda na to, że Frycu wybrał dobrze.

Komentarze