Na północ!

  Drugą dobę już katują uczestnicy trasy długiej Adventure Trophy; rajd ruszył w czwartek spod samiuśkich Tater. A ponieważ meta i baza rajdu zlokalizowane są w Krakowie - trasa wiedzie na północ. Oczywiście, zakosami, zahaczając po drodze o wiele ciekawych miejsc. Można to sobie wszystko pooglądać na trackcoursie; dość płynnie (i szalenie światowo, bo wyłącznie po angielsku) sytuacja relacjonowana jest też na fb imprezy.

  A co można wypatrzyć? Przede wszystkim to, że w stosunku do planoanej pierwotnie trasy, pojawiły się zmiany. Nawet to specjalnie nie dziwi, biorąc pod uwagę katastroficzne doniesienia o nawałnicach w Małopolsce i zerwanych mostach. Po drugie - dość szybko rośnie lista wycofów; tu pewnie, obok warunków, dołożyły się także trudności trasy. Te szkodzą, zwłaszcza nieprzyzwyczajonym. Na 15 zespołów, które stanęły na starcie, szansę na sklasyfikowanie/zaliczenie zawodów w komplecie, ma już tylko 8. A coś mi mówi, że i ta lista ulegnie skróceniu...

(w stopy mogło być odrobinę wilgotno)

  Było o nieprzyzwyczajonych; doświadczeni zawodnicy za to mieli trochę forów. Organizatorzy poprowadzili trasę, wykorzystując znane (fraza "znane i lubiane" chyba nie pasuje najlepiej...) miejscówki Podhala i Małopolski. Ktoś, kto startował w Adventure Trophy (mam tu na myśli ten cykl, od którego obecnie zapozyczono nazwę) albo w Bergsonach, z całą pewnością rozpoznał niejeden przelot - czy nawet lokalizację PK. 

(Liny? No, to kamieniołom pod Wdżarem... fotografie z fb orgów)

 W czołówce stawki - Polacy. Na prowadzeniu ekipa Gymcity bikeBoard (czyli Justyna Frączek, Iro Waluga, Mateusz Talanda i Zbyszek Mossoczy) - tyle, że chwilowo nie można ich podglądać, bo padł nadajnik GPS. Ten team wyszedł na prowadzenie po tym, jak wycofali się liderujący pierszego dnia/nocy Estończycy z Seiklushunt. Na drugim miejscu w tym momencie doświadczona ekipa multisport.fi, z Petri Forsmanem w składzie. Dalej Eventyr, Ukraińcy z AR Team i Ultra Colca. Ale do mety jeszcze daleko, więc śmiało można obstawiać, że coś się pozmienia...

Komentarze

Trasa

Dla szerszego zrozumienia tematu :) to wśród obecnie startujących zawodników w rajdach tylko dwóch pamięta, startowało (ba nawet wygrało) "tamte" Adventure Trophy, a tutaj występowali akurat po stronie organizatora więc forów nikt nie miał. Dzięki temu, że tam byli i to 3 lub 4 razy można było w ciągu kilku godzin zorganizować zadania linowe, które planowane były w innym miejscu. Niestety zmiana lokalizacji punktów kontrolnych wymuszona była warunkami i zapewnieniu bezpieczeństwa zawodnikom.
Nazwa Adventure Trophy nie jest zapożyczona. To kontynuacja poprzednich rajdów tyle, że z nową ekipą ale i wsparciem jej twórcy - Romana Trzmielewskiego.