Lepiej - było, a może jeszcze będzie?

  Mamy ostatnio festiwal Kurka w mediach. Nie tylko Bartosza, siatkarza, ale i Artura, rajdowca. I na tym drugim skupimy się tym razem, bo to w końcu  tematyka zdecydowanie nam bliższa. Podobnie, jak ten konkretny Kurek. Arturo niedawno gościł u Darka Urbanowicza w Weszlo.fm, gdzie gawędzili przez niemal godzinę na temat rajdów przygodowych w ogóle - a mistrzostw świata w szczególności. Gdyby, przypadkiem, komuś nie udało się jeszcze tego posłuchać, to zachęcam, bo warto; link do audycji - TUTAJ

  Podobną rozmowę ucięliśmy sobie z Arturem nieco wcześniej; niestety, wnioski były zbliżone. Niestety, bo jeden z najbardziej doświadczonych polskich zawodników AR potwierdził, że bez regularnego ścigania na najwyższym poziomie (co oznacza udział w długich - i niezbyt tanich, dodajmy - rajdach), polskie ekipy nie bardzo mają szansę na równą rywalizację z teamami ze światowej czołówki. I w związku z tym on odpuszcza... Czy to ma szansę się zmienić? Czas pokaże, chociaż trend nie jest optymistyczny. W nadchodzącym sezonie w Polsce będzie okazja zmierzyć się z bardzo mocnymi zespołami - podczas Adventure Trophy, które ma rangę Mistrzostw Europy w roku 2019. Pytanie, ile polskich ekip stanie na starcie; Artur twierdzi, że w tej chwili potencjał jest na 3-4 zespoły. A może jednak więcej? Chyba się towarzystwo zaczyna mobilizować...  Ale to jeden start. Pozostałe imprezy tego kalibru są: a) dalej b) zazwyczaj drożej. I tu chyba dochodzimy do sedna problemu; nie dość, że można wycieńczyć organizm (a po co, skoro, jak to ujął w wywiadzie kol. Kurek, można zabłysnąć w rajdach dookoła osiedlowego trawnika) - to jeszcze dochodzi wycieńczenie kieszeni. I niełatwa logistyka... No, ale nie traćmy nadziei. Oby AT'2019 było dla naszego, krajowego, środowiska takim bodźcem, który zachęci polskich rajdowców (niektórych - ponownie) do ścigania w imprezach dłuższych, niż 120 km po płaskim. Fajnie by było. A może i Artur jeszcze się zastanowi nad tą rajdową emeryturą, skoro wraca Eco Chalenge?.. 

P.S.

Aha;  wywiadzie Artur stwierdził, że w pierwszym poskim rajdzie - czyli Salomon Trophy 1999  - startowało tylko dwóch z nadal występujących w rajdach zawodników - i obaj byli na Reunion. No, jeśli liczymy takie wielkie imprezy - to OK. Ale w tych dookoła trawnika (albo i nawet parku) to tylko w naszym teamie naliczyłbym jeszcze przynajmniej dwóch. I pewnie to też tej listy kombatantów z 99 roku nie zamyka. A może wygrzebiemy z dna szuflady słynne, niebieskie koszulki i wpadniemy w nich na AT'19? :)